Macierzyństwo jak pudełko wierszy

Forrest Gump powiedział: "Życie jest jak pudełko czekoladek". Parafrazując wypowiedź głównego bohatera twierdzę, że macierzyństwo jest jak pudełko wierszy. Nigdy nie wiesz, czy dziś przeczytasz wolny, stroficzny, biały, czy sylabiczny utwór. I czy po jego lekturze będziesz rozmarzona, wściekła, spokojna, czy rozkojarzona? Dzieci potrafią zainspirować i wzruszyć równie mocno, jak lektura literatury pięknej. Mali złodzieje czasu są moim natchnieniem każdego dnia. Choć początkowo trudno było zrozumieć tę cudowną prawdę.

Wpisy oznaczone ‘zaduma’

jesienne Powstanie

dziś po Waszym święcie
kwiaty tracą zapach
przesiąknięte wonią świeczek
i gnijących liści
 
na błyszczącym marmurowym blacie
ktoś ułożył  kasztanowe serce
wygląda piękniej niż gdyby stał tu
pozłacany pomnik
 
1 listopad – Wasze i moje Powstanie
tu i ówdzie rozsypują się groby
pośród których granitowe mercedesy
szczerzą zęby rzędem świec
wśród nich rozgadani jak na jarmarku żywi
kupują dwumetrowe znicze
i pęta dmuchanych obwarzanków
w gratisie z bezglutenową colą light
 
żywi dziś umierają
wchodząc w skórę i kości
swoich najbliższych
a Wy odzyskujecie wzrok
na jeden dzień
ślepnąc podczas naszych ponownych narodzin
kiedy z westchnieniem ulgi
przekręcamy klucze w zamkach
swoich domów
ciepłych
bezpiecznych
 
jakby śmierć nie miała tu wstępu

noc jak papier toaletowy

 
 
kiedy ściągałaś koszulę z godziny trzeciej
nagą północ dawno przykrył księżyc
ustawione w rzędzie jednostki czasu
dzieliły się w pośpiechu kolejnymi
sześćdziesięcioma minutami
ciężkimi jak twoje wieczne pióro
 
upolowałaś dziś wiele rzędów
białych liter
nie ma końca ta noc
 
ani brulionowa kostka papieru
z której nie wyrwałaś jeszcze żadnej kartki
 

Wiersze moje oraz siostry Elżbiety w „Modlitwie o miłość”

Kochani,
10 wierszy moich oraz 10 wierszy siostry – Elżbiety Rębosz znalazło się w pięknym wydaniu „Modlitwy o miłość”. Antologia jest już w sprzedaży w księgarniach i wybranych empikach. Wkrótce wydane zostaną kolejne nasze wiersze
Poniżej szczegóły:
MODLITWA O MIŁOŚĆ. EDYCJA TRZECIA.  ANTOLOGIA POETÓW WSPÓŁCZESNYCH.
WYDANIE 2017
Seria: Poezja.
Autorzy: Grażyna Budek, Alina Drążczyk, Tadeusz Hutyra,Barbara Jędryszek, Stanisława Kalus, Zdzisława Maksymowicz, Paulina Perczak, Agata Rak, Elżbieta Rębosz, Ewa Wielgosz
ISBN:  978-83-7277-659-4
EAN:  9788372776594
Cena: 19.50
Rok wydania: 2017
Opis:
Jedną z najważniejszych podróży jest podróż w nasze życie i zdarza się, że w tej podróży najważniejszym staje się znalezienie prawdziwej miłości. Często pomaga temu wiara, że …

drzwi do nieba

Wiersz, czy co tam mi wyszło, dedykuję siostrze Elżbiecie, bo gdyby nie jej wytrwałość w  namawianiu mnie do opisania tego, co poczułam wiosną, ten szkic nigdy by nie powstał,  a wszelkie refleksje dotyczące utworu poupychałyby się gdzieś w zakamarkach umysłu, przygniecione codziennymi ważnymi sprawami dotyczącymi przeważnie opłacenia rachunków i zrobienia zakupów
coraz mocniej i głębiej
wbijasz w ziemię paznokcie
jakbyś wiedziała
że niedługo ktoś obetnie ci palce
 
ulegle wyginasz się w stronę  wiatru
gubiąc nikomu niepotrzebne jabłka
 
pogrążasz się w jesieni
wspominając chwile kiedy
wplecionymi w zielone warkocze
bladoróżowymi płatkami
wabiłaś ludzi i pszczoły
ciesząc się widokiem
piszczącej na trampolinie gromadki
 
jesienią  drżysz jak osika
obawiając się ucięcia nogi
jedynej
którą spijasz sok z …

dwa wiersze mojej siostry – Elżbiety Rębosz

 
Te piękne drzewa podziwiałam codziennie.
Kiedy jechałam zaspana do pracy,  ich widok budził mnie niczym poranna kawa,  a wyciszał i uspokajał podczas powrotnej drogi do do domu .
Od dwóch tygodni mogę je oglądać wyłącznie na fotografiach, które wykonała i udostępniła moja najbliższa rodzina.
Kochani!
Dziś chciałam podzielić się z Wami wierszami mojej siostry.
Na pierwszych dwóch zdjęciach stanowiących integralną całość pierwszego utworu Eli, możecie podziwiać kłaniające się wierzby, których tło stanowią skrajnie odmienne pory roku.
Na kolejnej fotografii pozostały już tylko pniaki po ściętych drzewach, których widok przywodzi na myśl sterczące z pustych mogił krzyże. Ostatnie zdjęcie prezentuje usypane ze zmielonej kory drewniane urny.
Przyszło nowe …

przewidywalność teraźniejszości

prawie dławisz się pokruszonym jajkiemutopionym w wodzie z cukrem drżysznawet na piecu nie jest tak ciepło jak pod skrzydłami matkiuśmiechnę się gdy przyniesiesz mi błyszczący kapsel jesieniąale najpierw wypij kilka kropli żebym mogła zasnąći nie kładź się na boku to jest pozycja do umieraniatakiej nie przyjmują młode zdrowe sroczkiwiem bo od lat przylatują do mnie różne ptakiszelest brzóz już nie uspokaja odkąd mam własny cmentarz za godzinę poproszę żebyś mi tego nie robiłagłupio tak umrzeć kiedy lotki po deszczu pachną wiosną

Człowiek niepodobny do psa

Paulina Perczak
Człowiek niepodobny do psa

Jestem człowiekiem, a plaża jest płaska jak oddech.
Kiedyś będę popiołem
wymieszanym z gnijącymi korzeniami chryzantem,
konkurencją dla ziaren piasku.
Pies nie wyszczekuje wyrazów,
rośliny nie myślą, choć kwitną dźwiękiem,
a homo sapiens czasami zachowuje się
jak istota pozbawiona zmysłów.
Czy chcę powiedzieć, że rodzaj ludzki jest przewartościowany,
jak realny kurs walutowy?
 
Jesteśmy w kokonach, energię wysysa cywilizacja.
Oddech w dekoracjach przyrody
jest jak pulsujący tlen.
 
Zawsze noś przy sobie maskę tlenową.
Jeśli nie masz kota, psa i paprotki.

Dzień Babci i Dziadka. Nie dla wszystkich radosny…

 
Kiedyś ten dzień był dla mnie czymś więcej, niż treścią zerwanej ze ściennego kalendarza kartki.
Odkąd jestem matką, czuję się winna, że ograbiłam dzieci z szeleszczenia tymi pięknymi chwilami.
Byłam późnym dzieckiem. Kiedy rodzice chodzili na wywiadówki wstydziłam się, gdy  dzieci pytały, dlaczego przyszedł dziadek. Nie wyprowadzałam ich z błędu, że to mój ojciec. Niedługo będę sama chodzić na wywiadówki. Dobrze, że dziś można przebierać w bogatej ofercie kremów przeciwzmarszczkowych, to może uda się pod  grubą warstwą makijażu ukryć choć jeden fałd metryki i jeszcze nie usłyszę za plecami wykrzykników pytań.
Wieku nie ukryję przed moimi dziećmi. Kiedy szarpią za rękaw zachęcając …

Wisława Szymborska – przecież nie dam rady wkleić wszystkich wierszy:(

Wisława Szymborska
Rozmowa z kamieniem

Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Chcę wejść do twego wnętrza,
rozejrzeć się dokoła,
nabrać ciebie jak tchu.

- Odejdź – mówi kamień. -
Jestem szczelnie zamknięty.
Nawet rozbite na częsci
będziemy szczelnie zamknięte.
Nawet starte na piasek
nie wpuścimy nikogo.

Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Przychodzę z ciekawości czystej.
Życie jest dla niej jedyną okazją.
Zamierzam przejść się po twoim pałacu,
a potem jeszcze zwiedzić liść i krople wody.
Niewiele czasu na to wszystko mam.
Moja śmiertelność powinna Cię wzruszyć.

- Jestem z kamienia – mówi kamień –
i z konieczności muszę zachować powagę.
Odejdź stąd.
Nie mam mięśni śmiechu.

Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Słyszałam że są …

Warstwy

Paulina Perczak
Warstwy

Złapany za kołnierz posłusznie ściąga koszulę.
Grzebie ją obok swetra i dresów – w cmentarzysku tkanin.
Szarpnięcia za rękawy, spojrzenia i strach
pod szalikiem zapętlonych myśli.
Topielce słów wiszą w gardle jak sople.
 
Pozwala jej rwać żyły, ciąć mięśnie, poić warstwy krwią
- czerwienieją jak świeża padlina.
Chce zmrużyć oczy -  szuka powiek.
Patrzy martwo, jak ogryza kości z resztek.
Szkielet bez skóry bieleje obok nocnej lampki.
 
Pyta, czy dostatecznie się przed nią obnażył,
czy nie ukrył myśli pod panewką, rzepką, korą, podwzgórzem?
(wzgórkiem raczej, ale on takiej kryjówki nie posiada).
Chowa siódmą, wspaniałą wypowiedź
głęboko w westchnienia.
 
A ona obdziera go ze ścięgien kolejnym pytaniem.
Uśmiechnięte wargi na podłodze
- jakby kłamstwo było przejawem trądu.
A …


  • RSS