Macierzyństwo jak pudełko wierszy

Forrest Gump powiedział: "Życie jest jak pudełko czekoladek". Parafrazując wypowiedź głównego bohatera twierdzę, że macierzyństwo jest jak pudełko wierszy. Nigdy nie wiesz, czy dziś przeczytasz wolny, stroficzny, biały, czy sylabiczny utwór. I czy po jego lekturze będziesz rozmarzona, wściekła, spokojna, czy rozkojarzona? Dzieci potrafią zainspirować i wzruszyć równie mocno, jak lektura literatury pięknej. Mali złodzieje czasu są moim natchnieniem każdego dnia. Choć początkowo trudno było zrozumieć tę cudowną prawdę.

Wpisy oznaczone ‘wiersze’

spalona zapałka

zdjęcie z telefonu na Oddziale Ratunkowym, 9.11.2017 r., godz. 00.37  (jeszcze nie wiedziałam co mnie czeka) 
 
spalona zapałka
 
kolejny dzień
wkręcam się w wir
czynności
których uczę się
jak dorosłe dziecko
 
wczoraj zostałam zgięta

przez zakręcony korek
pasty do zębów
trzymany między kolanami
 
w tej pozycji doświadczyłam wyprostowania
poglądów egzystencjalnych
wspominając podsłuchaną przedwczoraj
rozmowę telefoniczną:
- „jest dobrze
ponieważ żyję
a więc jest dobrze”
 
dziś dotykam przyprószonej gipsem skóry
jakbym chciała zetrzeć z niej
ślad bytności w czyśćcu
w którym spleciono drutem
kostki  mojego nadgarstka
 
teraz biorę zakręt w stronę apteczki
mieszając przekleństwa
z oddechem sprzed operacji
i koślawię się coraz bardziej

po przegranych zapasach
z tabletką pyralginy max
na silny ból
uwięzioną w czerwonym
jak moje palce pudełku
do którego klucz
odlano na wymiar prawej
złamanej ręki
 
wykręca mnie aż do granic

ślad szminki na wietrze (pamięci Haliny Poświatowskiej)

 
„usta oszukiwałam pieszczotą kolorowej szminki
czekajcie – mówiłam ustom – przyfruną pocałunki
opadną rojem pszczół w wasze różowe wnętrze” (H. Poświatowska: „czekałam długo”)
zaczadzona pięknem swego ciała
byłaś dumna z kobiecych piersi
wabiących jak czerwone korale, kiedyś
teraz, patrząc na flirtujący ze szpitalną firanką wiatr
studzący rumiane policzki pielęgniarek
czujesz się jak na bezludnej wyspie kiedy

uwięziona w obrzękniętym ciele
głaszcząc nieużywaną szminkę
leżącą obok wietrzejących w szufladzie perfum
próbujesz zsynchronizować oddech z dusznością

osiem dni później na zimnej pościeli
– niedomknięta przez Ciebie książka
z której wiatr wyrywa niedokończony wiersz
którego już nie przeczytam
w kupionym właśnie tomiku poezji

dziś głaszcząc okładkę biografii
przeglądam się w Twoim zdjęciu
zastanawiając się kolejny raz
dlaczego oszukując usta
pieszczotą kolorowej szminki
nie zdołałaś wywieść …

kolejne 10 moich wierszy w pierwszej edycji: „Zanim zabierze nas wiatr”

Kochani,
Kolejne 10 moich wierszy znalazło się w pierwszym wydaniu  „Zanim zabierze nas wiatr”.  Antologia jest już w sprzedaży w księgarniach i wybranych empikach.
Poniżej szczegóły:
ZANIM ZABIERZE NAS WIATR. EDYCJA PIERWSZA. ANTOLOGIA POETÓW WSPÓŁCZESNYCH. WYDANIE 2017

 
Seria: Poezja.
Autorzy:
ISBN:   978-83-7277-658-7EAN: 9788372776587
Cena: 19.50
Rok wydania: 2017Autorzy: Robert Baranowski, Izabella Gądek, Stanisława Kalus,Kinga Michałowska, Jerzy Mróz, Daniel Nowotczyński, Paulina Perczak, Agata Rak, Urszula Rędziniak, Danuta Zasada.Opis: Przed Państwem pierwsza edycja ANTOLOGII POETÓW WSPÓŁCZESNYCH. ZANIM ZABIERZE NAS WIATR. W niej wiersze o tym, jaki piękny otacza nas świat, o przyrodzie wokół nas, ale też  o przemijającym czasie i miłości, która odeszła. Wszak ta zawsze nam towarzyszy i …

wiersze moje oraz siostry Elżbiety Rębosz w edycji specjalnej „Modlitw”

Kochani,
10 wierszy moich oraz 10 wierszy siostry – Elżbiety Rębosz znalazło się w pierwszym wydaniu „Modlitw” – edycja specjalna. Antologia jest już w sprzedaży w księgarniach i wybranych empikach. Kolejne nasze wiersze znajdą się w pierwszej i drugiej edycji „Zanim zabierze nas wiatr”.
Poniżej szczegóły:
Seria: Poezja.
Autorzy: Barbara Jędryszek, Stanisława Kalus, Renata Lisik, Weronika Madryas, Weronika Elżbieta Madryas, Jerzy Mróz, Paulina Perczak, Agnieszka Monika Polak, Elżbieta Rębosz, Tamara Tarasek.
 
ISBN: 978-83-7277-661-7
EAN: 9788372776617
Cena: 19.50
Rok wydania: 2017
Opis:
Drogi Czytelniku, trzymasz w ręce tomik MODLITWY.EDYCJA PIERWSZA, wydanej w cyklicznej serii antologii poetów współczesnych Wydawnictwa Astrum.
Skoro modlitwa jest komunikacją między człowiekiem, a Bogiem, to nie ma piękniejszej …

przerwa w sterylności

odłączona od świata
podziemnych rur
wciąż chodzę brudna
kiedy przyjmuję niedomyte pokarmy
nie chce się nawet zwilżyć
szczoteczki do zębów
 
to już prawie tydzień a ja
coraz bardziej oblepiona jestem
niewidoczną ziemią
której nie mogę zmyć
źródlaną
mineralną
lekko gazowaną
wodą z plastikowej butelki
której każdą kroplę
przyszło mi teraz liczyć
 
i znów kolejna sałatka
wyląduje w koszu
bo jeść się nie chce
kiedy w kranie zakazana ciecz
pełna nieznanych bakterii
nie chce przemienić się w wino
ani w czystą wodę
 
wczoraj Sanepid pobrał próbki
dziś czekam na werdykt
 
jak Noe na koniec ulewy
___________________
Przez kilka dni nie mogłam odkręcić kranu, ponieważ tam gdzie mieszkam stwierdzono, że woda jest skażona i nie nadaje do mycia, ani spożywania, nawet po przegotowaniu. Jeszcze trzeciego dnia z przyzwyczajenia odkręcałam …

znielogiczniej kiedyś na wigilię

- Człowiekowi z Marsa, któremu kiedyś nieopatrznie powiedziałam: „tak”
i do dziś nie mogę przestać żałować
że z tym tyle czekałam…

 
****
tak bardzo logiczny jesteś
że mogłabym wspinać się po twoich słowach
jak po drabinie
w poszukiwaniu mądrości chcę
iść pod wspólnym parasolem
wlokąc za sobą starość
 
dla ciebie to za daleko
by myśleć
dla mnie za blisko
żeby chcieć
 
zawijam się w słowa jak w liście
jesienią opadnę z nich
razem z brakiem logiki
 
kiedy nie obudzi mnie
zapach gałązki bzu
posadź  na mnie osty
żebym czuła ich kolce

drzwi do nieba

Wiersz, czy co tam mi wyszło, dedykuję siostrze Elżbiecie, bo gdyby nie jej wytrwałość w  namawianiu mnie do opisania tego, co poczułam wiosną, ten szkic nigdy by nie powstał,  a wszelkie refleksje dotyczące utworu poupychałyby się gdzieś w zakamarkach umysłu, przygniecione codziennymi ważnymi sprawami dotyczącymi przeważnie opłacenia rachunków i zrobienia zakupów
coraz mocniej i głębiej
wbijasz w ziemię paznokcie
jakbyś wiedziała
że niedługo ktoś obetnie ci palce
 
ulegle wyginasz się w stronę  wiatru
gubiąc nikomu niepotrzebne jabłka
 
pogrążasz się w jesieni
wspominając chwile kiedy
wplecionymi w zielone warkocze
bladoróżowymi płatkami
wabiłaś ludzi i pszczoły
ciesząc się widokiem
piszczącej na trampolinie gromadki
 
jesienią  drżysz jak osika
obawiając się ucięcia nogi
jedynej
którą spijasz sok z …

uziemienie

wiele się wydarzyło
pod moją nieobecność
w naszym wspólnym życiu
bywałam tu i tam
można mnie było zastać
przeważnie w piekle
na etacie anioła stróża
pilnowałam ognia podgrzewającego
skraplającą się na suficie przeszłość
 
wiele się mogło dokonać
pod tę moją cholerną mentalną nieobecność
wbrew i przeciwko sobie a przeciw nam wszystkim
ramiona by tak nie piekły
od płonących skrzydeł
ziemia nie wyglądałaby jak hologram piekła
pod którym błękitny krajobraz
kusi jak dym
 
ulatujący z komina naszego domu


  • RSS