Macierzyństwo jak pudełko wierszy

Forrest Gump powiedział: "Życie jest jak pudełko czekoladek". Parafrazując wypowiedź głównego bohatera twierdzę, że macierzyństwo jest jak pudełko wierszy. Nigdy nie wiesz, czy dziś przeczytasz wolny, stroficzny, biały, czy sylabiczny utwór. I czy po jego lekturze będziesz rozmarzona, wściekła, spokojna, czy rozkojarzona? Dzieci potrafią zainspirować i wzruszyć równie mocno, jak lektura literatury pięknej. Mali złodzieje czasu są moim natchnieniem każdego dnia. Choć początkowo trudno było zrozumieć tę cudowną prawdę.

Wpisy oznaczone ‘refleksje’

łzawe jubileusze z Wenus (refleksje postimieninowe)

fot. bransoletka, którą Darek zrobił samodzielnie na gwiazdkę’2014 i którą uparcie wybieram na swój przegub (teraz lewej ręki, choć na gipsie też ładnie się prezentuje )
łzawe jubileusze z Wenus
gdybym chciała zgromadzić
wszystkie kwiaty od ciebie
na które wciąż czekam
byłaby z tego mała planeta
z krajobrazem jak księżyc
 
jeśli zechcę przejrzeć
całą biżuterię od ciebie
zobaczę pierścienie Jowisza
zbudowane z lodu i skalnych odłamków
wśród których noc kairu i piasek pustyni błyszczą
na zrobionej kiedyś przez ciebie bransolecie
z ręcznie plecionym zapięciem
która tak mnie zachwyciła
że do dziś zakładam ją
do najładniejszych sukienek
 
gdybym zapragnęła za pomocą
płótna i farb namalować
usłyszane od ciebie komplementy
musiałabym inspirować się
perspektywą Marsa
którego nazwa pochodzi
od …

spalona zapałka

zdjęcie z telefonu na Oddziale Ratunkowym, 9.11.2017 r., godz. 00.37  (jeszcze nie wiedziałam co mnie czeka) 
 
spalona zapałka
 
kolejny dzień
wkręcam się w wir
czynności
których uczę się
jak dorosłe dziecko
 
wczoraj zostałam zgięta

przez zakręcony korek
pasty do zębów
trzymany między kolanami
 
w tej pozycji doświadczyłam wyprostowania
poglądów egzystencjalnych
wspominając podsłuchaną przedwczoraj
rozmowę telefoniczną:
- „jest dobrze
ponieważ żyję
a więc jest dobrze”
 
dziś dotykam przyprószonej gipsem skóry
jakbym chciała zetrzeć z niej
ślad bytności w czyśćcu
w którym spleciono drutem
kostki  mojego nadgarstka
 
teraz biorę zakręt w stronę apteczki
mieszając przekleństwa
z oddechem sprzed operacji
i koślawię się coraz bardziej

po przegranych zapasach
z tabletką pyralginy max
na silny ból
uwięzioną w czerwonym
jak moje palce pudełku
do którego klucz
odlano na wymiar prawej
złamanej ręki
 
wykręca mnie aż do granic

jesienne Powstanie

dziś po Waszym święcie
kwiaty tracą zapach
przesiąknięte wonią świeczek
i gnijących liści
 
na błyszczącym marmurowym blacie
ktoś ułożył  kasztanowe serce
wygląda piękniej niż gdyby stał tu
pozłacany pomnik
 
1 listopad – Wasze i moje Powstanie
tu i ówdzie rozsypują się groby
pośród których granitowe mercedesy
szczerzą zęby rzędem świec
wśród nich rozgadani jak na jarmarku żywi
kupują dwumetrowe znicze
i pęta dmuchanych obwarzanków
w gratisie z bezglutenową colą light
 
żywi dziś umierają
wchodząc w skórę i kości
swoich najbliższych
a Wy odzyskujecie wzrok
na jeden dzień
ślepnąc podczas naszych ponownych narodzin
kiedy z westchnieniem ulgi
przekręcamy klucze w zamkach
swoich domów
ciepłych
bezpiecznych
 
jakby śmierć nie miała tu wstępu

Wiersze moje oraz siostry Elżbiety w „Modlitwie o miłość”

Kochani,
10 wierszy moich oraz 10 wierszy siostry – Elżbiety Rębosz znalazło się w pięknym wydaniu „Modlitwy o miłość”. Antologia jest już w sprzedaży w księgarniach i wybranych empikach. Wkrótce wydane zostaną kolejne nasze wiersze
Poniżej szczegóły:
MODLITWA O MIŁOŚĆ. EDYCJA TRZECIA.  ANTOLOGIA POETÓW WSPÓŁCZESNYCH.
WYDANIE 2017
Seria: Poezja.
Autorzy: Grażyna Budek, Alina Drążczyk, Tadeusz Hutyra,Barbara Jędryszek, Stanisława Kalus, Zdzisława Maksymowicz, Paulina Perczak, Agata Rak, Elżbieta Rębosz, Ewa Wielgosz
ISBN:  978-83-7277-659-4
EAN:  9788372776594
Cena: 19.50
Rok wydania: 2017
Opis:
Jedną z najważniejszych podróży jest podróż w nasze życie i zdarza się, że w tej podróży najważniejszym staje się znalezienie prawdziwej miłości. Często pomaga temu wiara, że …

drzwi do nieba

Wiersz, czy co tam mi wyszło, dedykuję siostrze Elżbiecie, bo gdyby nie jej wytrwałość w  namawianiu mnie do opisania tego, co poczułam wiosną, ten szkic nigdy by nie powstał,  a wszelkie refleksje dotyczące utworu poupychałyby się gdzieś w zakamarkach umysłu, przygniecione codziennymi ważnymi sprawami dotyczącymi przeważnie opłacenia rachunków i zrobienia zakupów
coraz mocniej i głębiej
wbijasz w ziemię paznokcie
jakbyś wiedziała
że niedługo ktoś obetnie ci palce
 
ulegle wyginasz się w stronę  wiatru
gubiąc nikomu niepotrzebne jabłka
 
pogrążasz się w jesieni
wspominając chwile kiedy
wplecionymi w zielone warkocze
bladoróżowymi płatkami
wabiłaś ludzi i pszczoły
ciesząc się widokiem
piszczącej na trampolinie gromadki
 
jesienią  drżysz jak osika
obawiając się ucięcia nogi
jedynej
którą spijasz sok z …

refleksy na hologramie (dla Taty)

Znalazłam wczoraj wieczorem na toaletce wiersz, który napisałam w kolejnym roku nieobecności Człowieka, po którym odziedziczyłam gadulstwo.
A że słońca dziś na niebie nie uświadczysz, podobnie jak słonecznych refleksów w moim aktualnym nastroju, postanowiłam powbijać sobie kilka nowych gwoździ.
Stare powrastały jak korzenie drzewa, którego bezpiecznie nie da się przesadzić.
refleksy na hologramie (dla Taty)
wbijasz kilka gwoździ
w moje źrenice
wykorzystując wzrok
zamiast młotka
 
ukrzyżowani spojrzeniami
rozmyślamy o Golgotach
które wybudowaliśmy
na cześć wspólnego życia
 
z uciętym kawałkiem plastikowego ucha
nie słyszysz mojego szeptu
a przecież na dowodzie osobistym
błyszczy hologram:
termin ważności nieokreślony
____________________________
* po dzisiejszej rozmowie z siostrą zdecydowałam, że winna jestem Czytelnikom wyjaśnienia dotyczące sformułowania „w kolejnym roku nieobecności Człowieka”.
Pisząc te słowa nie …

przewidywalność teraźniejszości

prawie dławisz się pokruszonym jajkiemutopionym w wodzie z cukrem drżysznawet na piecu nie jest tak ciepło jak pod skrzydłami matkiuśmiechnę się gdy przyniesiesz mi błyszczący kapsel jesieniąale najpierw wypij kilka kropli żebym mogła zasnąći nie kładź się na boku to jest pozycja do umieraniatakiej nie przyjmują młode zdrowe sroczkiwiem bo od lat przylatują do mnie różne ptakiszelest brzóz już nie uspokaja odkąd mam własny cmentarz za godzinę poproszę żebyś mi tego nie robiłagłupio tak umrzeć kiedy lotki po deszczu pachną wiosną

Tytuł jest ostatnią linijką opowiadania

Od wczoraj przyjęłam tyle wody, ile przeleciało między zębami podczas mycia. Czekoladowy baton zjedzony w nocy nie dostarcza już energii. Obcasy prawie zdarte, szczękę zaciska  mróz. Rękawiczki na dnie torby.
W kolejnym zamkniętym sklepie nie ma bananów nawet na wystawie. Obok jest apteka. Mogłabym wejść, kupić syrop i wypić go duszkiem. Antywłamaniowa kurtyna odstrasza potencjalnych włamywaczy, takich jak ja.
Mijam kolejne zamknięte drzwi. „Bar Janicka” zaprasza wszystkich, oprócz mnie. Ci „wszyscy”  zapełnią drewniane krzesła wieczorem. Będą pić wodę w wielu kolorach, aż skończą im się pieniądze.
Chcę tylko wypić litr mineralnej albo jedną cholerną gorącą herbatę. W niedzielę o siódmej rano w stolicy …

Nie ma takiego życia

Chyba mam dwie lewe nogi. Bo gdybym wstała jedną, w dodatku prawą, to byłabym w innym nastroju. Biel za oknem świeciła w oczy, jak gestapo na przesłuchaniu. Pytałam sama siebie, czemu tak ciężko wstać w ten mroźny, słoneczny poranek.
Zespół PMI dokuczał jak co miesiąc. K. wyczuł we mnie napięcie i uznał, że ma do spełnienia misję wyprowadzenia mamy ze stanu porannej frustracji. Będzie mu ciężko. Wciągnęłam na siebie rozepchane dresy z cieniem wczorajszych potraw na kolanach, miotając nienawistne spojrzenie w stronę okna.  Jest niedziela, piękny ranek, a ja nie mogę powiedzieć „budzikom śmierć”. Nieopłacalne stało się założenie niewygodnych, ale ładnych …

Człowiek niepodobny do psa

Paulina Perczak
Człowiek niepodobny do psa

Jestem człowiekiem, a plaża jest płaska jak oddech.
Kiedyś będę popiołem
wymieszanym z gnijącymi korzeniami chryzantem,
konkurencją dla ziaren piasku.
Pies nie wyszczekuje wyrazów,
rośliny nie myślą, choć kwitną dźwiękiem,
a homo sapiens czasami zachowuje się
jak istota pozbawiona zmysłów.
Czy chcę powiedzieć, że rodzaj ludzki jest przewartościowany,
jak realny kurs walutowy?
 
Jesteśmy w kokonach, energię wysysa cywilizacja.
Oddech w dekoracjach przyrody
jest jak pulsujący tlen.
 
Zawsze noś przy sobie maskę tlenową.
Jeśli nie masz kota, psa i paprotki.


  • RSS