Macierzyństwo jak pudełko wierszy

Forrest Gump powiedział: "Życie jest jak pudełko czekoladek". Parafrazując wypowiedź głównego bohatera twierdzę, że macierzyństwo jest jak pudełko wierszy. Nigdy nie wiesz, czy dziś przeczytasz wolny, stroficzny, biały, czy sylabiczny utwór. I czy po jego lekturze będziesz rozmarzona, wściekła, spokojna, czy rozkojarzona? Dzieci potrafią zainspirować i wzruszyć równie mocno, jak lektura literatury pięknej. Mali złodzieje czasu są moim natchnieniem każdego dnia. Choć początkowo trudno było zrozumieć tę cudowną prawdę.

Wojciech Wencl: Przez ziemię

Nie ma zbawienia jak tylko przez ziemię jak szare ziarno młyn na mąkę miele tak nas rozkłada na cząsteczki woda rzeka hucząca w podziemnych ogrodach do wnętrza kuli pcha nas grawitacja piasek nam z czasem szkielety osacza a ponad nami wiatr do ziemi chyli tych którzy jeszcze umrzeć nie zdążyli kręcą się skaczą wołają do nieba a ono składa milczący poemat i czeka aż się przetoczą przez glinę ich ciała słabe choć takie ruchliwe patrz: już przyciska je wiatr do podłogi na rynku burmistrz upada na chodnik i całe miasto kolana ugina w szkołach cukierniach kościołach melinach i nikt nie może reguły tej zmienić: bydło nas depcze pył wzbija się z klepisk tłamsi nas dusi urabia horyzont a dzieci ...

Norbert alias Człowiek Gołąb: w nocy cienie są dłuższe

Byłem sam w domu przed maszyną do pisania kiedy przyszła śmierć zapytała   „Johnny, dlaczego mi to robisz?” odparłem- czy my się znamy, że mówisz mi po imieniu? „Johnny, mamy czas” cholera… nie mam czasu dla żywych dla śmierci sprawdzę w kalendarzu do 2064 jestem zajęty „Johnny, nie bądź taki” Jaki? „Kurwa taki oziębły” nie jestem oziębły tylko bardzo zajęty   „Johnny, na co ci tyle czasu?” po prostu muszę napisać choć jeden dobry wiersz Źródło: http://poema.pl/publikacja/199709-w-nocy-cienie-sa-dluzsze

Mirabile dictu – fragment niewydanej książki

Niniejszy skromny fragment pochodzi z książki którą napisałam trzy lata temu, a którą kiedyś na pewno wydam. Ponieważ pasuje do klimatu mojego bloga – rozterki związane z macierzyństwem, postanowiłam umieścić go w dziale „Z innej beczki”. Paulina Perczak Mirabile Dictu Aż dziw bierze, że pewne rzeczy przestały mnie zdumiewać. Z dnia na dzień. Powody? Gniją gdzieś tam na dnie morza niewiedzy czekając na przypływ. Czy wobec tego jestem spokojniejsza? Nie, stanu w którym się aktualnie znajduję spokojem nazwać nie mogę. Jakby zaordynowano mi znieczulenie zewnątrzoponowe odcinające od nurtu życia: widzę ból, choroby, nienawiść, knowania, fałszywe uśmieszki, a pomimo to już tak nie cierpię. Czuję ...

Edward Stachura – wybrane

Bezmiar O godzino której nie znam. Co zaciska pętle wokół mej szyi, szal pożądania. A twe włosy, kłosy zboża co bym chętnie jadł. Po oddaniu do młynarza. I z tej mąki co powstałej, schrupał ten smaczny wypiek. Co zastąpi głód jedzenia Ciebie po kawałku   Boska akademia Tak mnie zabijasz westalko życia praktycznego jakbyś mnie ulubiła wyrodnego i tak mnie budowała ulubieńca na podobieństwo traw bezradnych a przecież dla mnie akademia to są wiatry cztery glorie ponad inne narzeczone u wierzchołków świętowanie u madonnit i przecież dla mnie niech się tam hanza wypasa praktyczna i federacje szczurów te hieny tylko dlaczego tak jest o, bogowie Jesień Zanurzać zanurzać się w ogrody rudej jesieni i liście kolejno jakby godziny istnienia Chodzić od drzewa do drzewa od bólu i znowu do bólu cichutko krokiem cierpienia by ...

Anna Grabowska – kilka wierszy

kobiety ulotne muszą być silne, by nic nie rozumieć na żądanie, przecież do twarzy im w domu na głowie i z garbem na plecach. zakasują rękawy na potrzeby toreb, pustych lodówek i dzieci. w workach pod oczami noszą więcej, niż możesz udźwignąć. potrafią jak nikt, kolekcjonować przemilczenia, sińce i blizny. dożywotnio naznaczone aktami przebaczania dla bliźnich małżonków. posiadają łatwość wypruwania żył, karmione nadzieją, sznurują usta i chorobliwie wierzą w lepsze jutro. w trakcie promocji, wyrastają im skrzydła. dmuchając na gorące, stygną powoli, po cichu. po życiu.   honorowi dawcy herezji stwierdzono nienaturalny przyrost poetów bezrobotnych, dysponujących czasem i dostępem do internetu. powszechne ruszenie wdów i rozwódek rymujących pod wpływem opadów związanych z przemijaniem. panie z lubością wpinają w strofy nieużywane broszki i achy, czarując seksapilem emeryta z niemiec, tudzież witolda, ...

Andrzej Bursa – wybrane

Sobota Boże jaki miły wieczór tyle wódki tyle piwa a potem plątanina w kulisach tego raju między pluszową kotarą a kuchnią za kratą czułem jak wyzwalam się od zbędnego nadmiaru energii w którą wyposażyła mnie młodość możliwe że mógłbym użyć jej inaczej np. napisać 4 reportaże o perspektywach rozwoju małych miasteczek ale mam w dupie małe miasteczka mam w dupie małe miasteczka mam w dupie małe miasteczka *** Dno piekła na dnie piekła ludzie gotują kiszą kapustę i płodzą dzieci mówią: piekielnie się zmęczyłem lub: piekielny dzień miałem wczoraj mówią: muszę się wyrwać z tego piekła i obmyślają ucieczkę na inny odcinek po nowe nieznane przykrości ostatecznie nikt im nie każe robić tego wszystkiego a są zbyt doświadczeni by wierzyć w możliwość przekroczenia kręgu mogliby jak ci starcy hodowani dość często w ...

Halina Poświatowska – kilka wierszy

H. Poświatowska: Czekałam długo czekałam długo wspierałam włosy na ręce podpórkę robiłam włosom z moich rąk samotnych z palców   usta oszukiwałam pieszczotą kolorowej szminki czekajcie – mówiłam ustom - przyfruną pocałunki opadną rojem pszczół w wasze różowe wnętrze   i piersi dotykałam ręką szeptałam w uniesione końce czekajcie – przyjdzie ten w którego rąk zagłębieniu znajdziecie przystań spokojną   i nóg strzelistym wieżom odwróconym w dół kłamałam – przyjdzie i drżały – wierząc   teraz – rzucam to wszystko w chłodną taflę lustra jak w głęboki staw i odwracam twarz i się śmieję kiedy umrę kochanie kiedy umrę kochanie gdy się ze słońcem rozstanę i będę długim przedmiotem raczej smutnym czy mnie wtedy przygarniesz ramionami ogarniesz i naprawisz co popsuł los okrutny często myślę o tobie często piszę do ciebie głupie listy – w nich miłość ...

Rafał Wojaczek – najlepsze według mnie

Rafał Wojaczek – Umiem być ciszą Kończę się w twoich oczach umiem być ciszą Kończę się w twoim śnie Ostatnie echo jest ciszą to miejsce gdzie kończy się twoje spojrzenie Sen mnie oślepia, rozjarzona iskra serca Kończę się w twoim sercu Przez sen, przez ciebie donoszę siebie do twojej śmierci 14-16 VII 1966   Rafał Wojaczek: Chodzę i pytam Chodzę i pytam: gdzie jest moja szubienica? W czyim ogrodzie, w jakim lesie rośnie? Na jakiej miedzy pasie cień kobiecy? Na którym rynku świąteczną choinką?   W jakim pokoju zwiesza się nad stołem Uprzejma pętla, bym ją szyją przetkał? Na jakich schodach nareszcie ją spotkam? Na którym piętrze sznur sobą wyprężę?   W której to stronie głowę ku niej skłonię? W jakiej piwnicy, hałasie czy ciszy? Na jakim strychu, ...

J. Kiczor: Korespondencja

Korespondencja Kolejny już list wysłany do ciebie, wraca z adnotacją: adresatka nieznana. Dlaczego i komu – nieznana? Istniejesz – wiem to. Widuję cię w każdym swoim śnie, w konstelacji gwiazdozbioru Panna, dostrzegam strojność sukni, bezradny uśmiech i czuję zapach bzu zwieszającego się nad ławkę, na której czytałaś wiersze z tomiku „Kubek tajemny” Brylla.   Odkładając co jakiś czas książkę analizowałaś  przeczytane strofy dzieląc się spostrzeżeniami z  wiewiórką czy ciekawską sroką.   Wieczorami, ta ławka była biurem projektowym naszego dalszego życia w którym nie było miejsca na bóle, lęki, frustracje.   Do poczty nie można mieć zaufania, sprawdziłem: Aleja VII,  kwatera XV, grób Nr 14 Źródło: http://pisarze.pl/poezja/8240–wiersze-tygodnia-jan-stanisaw-kiczor27-10-14.html

Czesław Miłosz: Stan poetycki

Jakby zamiast oczu wprawiono odwróconą lunetę, świat oddala się i wszystko, ludzie, drzewa, ulice, maleje ale nic a nic nie traci na wyrazistości, zgęszcza się. Miałem dawniej takie chwile podczas pisania wierszy, więc znam dystans, bezinteresowną kontemplację, przybranie na siebie „ja”, które jest „nie-ja”, ale teraz jest tak ciągle i zapytuję siebie co to znaczy, czyżbym wszedł w trwały stan poetycki. Rzeczy dawniej trudne teraz są łatwe, ale nie czuję silnej potrzeby przekazywania ich na piśmie. Dopiero teraz jestem zdrów a byłem chory, ponieważ mój czas galopował i udręczał mnie strach przed tym co będzie. W każdej minucie widowisko świata jest dla mnie na ...

  • RSS