Macierzyństwo jak pudełko wierszy

Forrest Gump powiedział: "Życie jest jak pudełko czekoladek". Parafrazując wypowiedź głównego bohatera twierdzę, że macierzyństwo jest jak pudełko wierszy. Nigdy nie wiesz, czy dziś przeczytasz wolny, stroficzny, biały, czy sylabiczny utwór. I czy po jego lekturze będziesz rozmarzona, wściekła, spokojna, czy rozkojarzona? Dzieci potrafią zainspirować i wzruszyć równie mocno, jak lektura literatury pięknej. Mali złodzieje czasu są moim natchnieniem każdego dnia. Choć początkowo trudno było zrozumieć tę cudowną prawdę.

noc jak papier toaletowy

    kiedy ściągałaś koszulę z godziny trzeciej nagą północ dawno przykrył księżyc ustawione w rzędzie jednostki czasu dzieliły się w pośpiechu kolejnymi sześćdziesięcioma minutami ciężkimi jak twoje wieczne pióro   upolowałaś dziś wiele rzędów białych liter nie ma końca ta noc   ani brulionowa kostka papieru z której nie wyrwałaś jeszcze żadnej kartki  

Wiersze moje oraz siostry Elżbiety w „Modlitwie o miłość”

Kochani, 10 wierszy moich oraz 10 wierszy siostry – Elżbiety Rębosz znalazło się w pięknym wydaniu „Modlitwy o miłość”. Antologia jest już w sprzedaży w księgarniach i wybranych empikach. Wkrótce wydane zostaną kolejne nasze wiersze Poniżej szczegóły: MODLITWA O MIŁOŚĆ. EDYCJA TRZECIA.  ANTOLOGIA POETÓW WSPÓŁCZESNYCH. WYDANIE 2017 Seria: Poezja. Autorzy: Grażyna Budek, Alina Drążczyk, Tadeusz Hutyra,Barbara Jędryszek, Stanisława Kalus, Zdzisława Maksymowicz, Paulina Perczak, Agata Rak, Elżbieta Rębosz, Ewa Wielgosz ISBN:  978-83-7277-659-4 EAN:  9788372776594 Cena: 19.50 Rok wydania: 2017 Opis: Jedną z najważniejszych podróży jest podróż w nasze życie i zdarza się, że w tej podróży najważniejszym staje się znalezienie prawdziwej miłości. Często pomaga temu wiara, że ...

znielogiczniej kiedyś na wigilię

- Człowiekowi z Marsa, któremu kiedyś nieopatrznie powiedziałam: „tak” i do dziś nie mogę przestać żałować że z tym tyle czekałam…   **** tak bardzo logiczny jesteś że mogłabym wspinać się po twoich słowach jak po drabinie w poszukiwaniu mądrości chcę iść pod wspólnym parasolem wlokąc za sobą starość   dla ciebie to za daleko by myśleć dla mnie za blisko żeby chcieć   zawijam się w słowa jak w liście jesienią opadnę z nich razem z brakiem logiki   kiedy nie obudzi mnie zapach gałązki bzu posadź  na mnie osty żebym czuła ich kolce

rozko(i)chana w zawiło(miło)ści

nie kocham kichać i kicham na kocham   miłość to gruby sweter który chciałabym spruć latem żeby zimą udziargać nowy wzór

drzwi do nieba

Wiersz, czy co tam mi wyszło, dedykuję siostrze Elżbiecie, bo gdyby nie jej wytrwałość w  namawianiu mnie do opisania tego, co poczułam wiosną, ten szkic nigdy by nie powstał,  a wszelkie refleksje dotyczące utworu poupychałyby się gdzieś w zakamarkach umysłu, przygniecione codziennymi ważnymi sprawami dotyczącymi przeważnie opłacenia rachunków i zrobienia zakupów coraz mocniej i głębiej wbijasz w ziemię paznokcie jakbyś wiedziała że niedługo ktoś obetnie ci palce   ulegle wyginasz się w stronę  wiatru gubiąc nikomu niepotrzebne jabłka   pogrążasz się w jesieni wspominając chwile kiedy wplecionymi w zielone warkocze bladoróżowymi płatkami wabiłaś ludzi i pszczoły ciesząc się widokiem piszczącej na trampolinie gromadki   jesienią  drżysz jak osika obawiając się ucięcia nogi jedynej którą spijasz sok z ...

refleksy na hologramie (dla Taty)

Znalazłam wczoraj wieczorem na toaletce wiersz, który napisałam w kolejnym roku nieobecności Człowieka, po którym odziedziczyłam gadulstwo. A że słońca dziś na niebie nie uświadczysz, podobnie jak słonecznych refleksów w moim aktualnym nastroju, postanowiłam powbijać sobie kilka nowych gwoździ. Stare powrastały jak korzenie drzewa, którego bezpiecznie nie da się przesadzić. refleksy na hologramie (dla Taty) wbijasz kilka gwoździ w moje źrenice wykorzystując wzrok zamiast młotka   ukrzyżowani spojrzeniami rozmyślamy o Golgotach które wybudowaliśmy na cześć wspólnego życia   z uciętym kawałkiem plastikowego ucha nie słyszysz mojego szeptu a przecież na dowodzie osobistym błyszczy hologram: termin ważności nieokreślony ____________________________ * po dzisiejszej rozmowie z siostrą zdecydowałam, że winna jestem Czytelnikom wyjaśnienia dotyczące sformułowania „w kolejnym roku nieobecności Człowieka”. Pisząc te słowa nie ...

dwa wiersze mojej siostry – Elżbiety Rębosz

  Te piękne drzewa podziwiałam codziennie. Kiedy jechałam zaspana do pracy,  ich widok budził mnie niczym poranna kawa,  a wyciszał i uspokajał podczas powrotnej drogi do do domu . Od dwóch tygodni mogę je oglądać wyłącznie na fotografiach, które wykonała i udostępniła moja najbliższa rodzina. Kochani! Dziś chciałam podzielić się z Wami wierszami mojej siostry. Na pierwszych dwóch zdjęciach stanowiących integralną całość pierwszego utworu Eli, możecie podziwiać kłaniające się wierzby, których tło stanowią skrajnie odmienne pory roku. Na kolejnej fotografii pozostały już tylko pniaki po ściętych drzewach, których widok przywodzi na myśl sterczące z pustych mogił krzyże. Ostatnie zdjęcie prezentuje usypane ze zmielonej kory drewniane urny. Przyszło nowe ...

uziemienie

wiele się wydarzyło pod moją nieobecność w naszym wspólnym życiu bywałam tu i tam można mnie było zastać przeważnie w piekle na etacie anioła stróża pilnowałam ognia podgrzewającego skraplającą się na suficie przeszłość   wiele się mogło dokonać pod tę moją cholerną mentalną nieobecność wbrew i przeciwko sobie a przeciw nam wszystkim ramiona by tak nie piekły od płonących skrzydeł ziemia nie wyglądałaby jak hologram piekła pod którym błękitny krajobraz kusi jak dym   ulatujący z komina naszego domu

„Frankobajanie”

Za górami, za lasami wegetowała przeciętna zadłużona rodzina. W zacisznym dołku finansowym nie było słychać wiadomości o franku – już dawno odłączyli im prąd, więc telewizor został tylko na fotografiach, które wieczorami oglądali zamiast reklam. Dzień za dniem pozbywali się zapasów tkanki tłuszczowej prezerwatyw z „Biedronki” oraz ziemniaków i cebuli z ziemianki. Kurczyli się fizycznie i umysłowo. Kurs franka rósł, czas zapieprzał, a do emerytury coraz dalej i dalej. W trudnych chwilach cieszyła myśl, że chociaż dzieci wyjadą do Anglii, to nie zabiorą emerytur. O to, że nie będzie miał kto podać szklanki wódy już się nie martwią, bo na staropolskie rodzime trunki ich nie stać, a zagraniczne od ...

przewidywalność teraźniejszości

prawie dławisz się pokruszonym jajkiemutopionym w wodzie z cukrem drżysznawet na piecu nie jest tak ciepło jak pod skrzydłami matkiuśmiechnę się gdy przyniesiesz mi błyszczący kapsel jesieniąale najpierw wypij kilka kropli żebym mogła zasnąći nie kładź się na boku to jest pozycja do umieraniatakiej nie przyjmują młode zdrowe sroczkiwiem bo od lat przylatują do mnie różne ptakiszelest brzóz już nie uspokaja odkąd mam własny cmentarz za godzinę poproszę żebyś mi tego nie robiłagłupio tak umrzeć kiedy lotki po deszczu pachną wiosną

  • RSS