Macierzyństwo jak pudełko wierszy

Forrest Gump powiedział: "Życie jest jak pudełko czekoladek". Parafrazując wypowiedź głównego bohatera twierdzę, że macierzyństwo jest jak pudełko wierszy. Nigdy nie wiesz, czy dziś przeczytasz wolny, stroficzny, biały, czy sylabiczny utwór. I czy po jego lekturze będziesz rozmarzona, wściekła, spokojna, czy rozkojarzona? Dzieci potrafią zainspirować i wzruszyć równie mocno, jak lektura literatury pięknej. Mali złodzieje czasu są moim natchnieniem każdego dnia. Choć początkowo trudno było zrozumieć tę cudowną prawdę.

Zeszyt w kratkę był ponadczasowy

ÂýP

Wklejam obrazek dla lepszego przekazu treści, ale nie wiem, czy nie będzie to gestem środkowego palca skierowanym w stronę przepisów o prawie autorskim.

W tle wypowiedzi mogłaby sączyć się jakaś zjadliwa muzyczka, ale – patrz zdanie powyżej.

Chętnie wypowiedziałabym się (zwłaszcza negatywnie) na temat nibypolityków, nibyaktorów, czy innych znanych nibygwiazd warszawskiego nieba, obawiam się jednak ewentualnych spraw sądowych.

Mogłabym nawet zdobyć się na niecenzuralne słowo, wtrącone od czasu do czasu zamiast przecinka (jak to w języku polskim bywa), ale obawiam się, że administratorzy skasują moją skromną stronkę…

No to co mi tak naprawdę wolno?

Zeszyt w kratkę z okresu PRL był lepszy.  Mogłam tam nasmarować, co tylko chciałam. Na przykład zbitek epitetów opisujący mój stosunek do nauczycielki od matematyki. Albo dywagacje dotyczące koleżanki z trzeciej ławki, której ojciec był konfidentem. Mogłam zniekształcać historię, rysować karykatury nielubianych osób i nic mi za to nie groziło (a przynajmniej nie z dzisiejszych unijnych paragrafów). W ostateczności mogłam wyrwać kartkę z zeszytu. Wiem, wiem – tutaj też mogę skasować swoje wpisy (tyle obsługi już ogarnęłam). Ale co, jeśli ktoś zdążył zrobić kopię?

Przed powrotem do archaizmów powstrzymuje mnie jedno: piszę wolno, nierozczytywalnie nawet dla mnie, długopis w prawej ręce trzymam jak mańkut, bolą mnie nadgarstki, a przede wszystkim jestem niecierpliwa. Tradycyjną metodą piszę dość wolno i szybko się tą czynnością męczę. Za to na klawiaturze…. To jest dopiero szaleństwo :)

Zaraz, zaraz. Słowo „przyjemność” wszak należy do słów przeze mnie nieużywanych. Jędzy nie przystoi tak pisać. No to napiszmy: To jest dopiero katorga. Tak pisać i pisać. Nie mrugać oczami. I stukać palcami. I prężyć kręgosłup. I przecierać oczy. Zapomnieć o jedzeniu. Albo jeść bezwiednie w trakcie wystukiwania.

Fajna sprawa.

Dla jędzy oczywiście.


Podziel się tym wpisem

Twitter Delicious Facebook Digg Stumbleupon Favorites Więcej

1 Komentarz: do wpisu “Zeszyt w kratkę był ponadczasowy”

  1. ~zBLOGowani pisze:

    Zapraszamy do dodania bloga w serwisie zBLOGowani! Mamy już ponad 5400 blogów z 22 kategorii.
    Należy założyć konto jako bloger i w 2 krokach dodać bloga do serwisu. Nasz robot sam pobiera aktualne wpisy i prezentuje je tysiącom użytkowników którzy codziennie korzystają ze zBLOGowanych. Dla blogera to korzyść w postaci nowych czytelników i większego ruchu na blogu. Zapraszamy!

Zostaw odpowiedź


  • RSS