Macierzyństwo jak pudełko wierszy

Forrest Gump powiedział: "Życie jest jak pudełko czekoladek". Parafrazując wypowiedź głównego bohatera twierdzę, że macierzyństwo jest jak pudełko wierszy. Nigdy nie wiesz, czy dziś przeczytasz wolny, stroficzny, biały, czy sylabiczny utwór. I czy po jego lekturze będziesz rozmarzona, wściekła, spokojna, czy rozkojarzona? Dzieci potrafią zainspirować i wzruszyć równie mocno, jak lektura literatury pięknej. Mali złodzieje czasu są moim natchnieniem każdego dnia. Choć początkowo trudno było zrozumieć tę cudowną prawdę.

Archiwum kategorii ‘Pudełko ulubionych wierszy’

Wisława Szymborska – przecież nie dam rady wkleić wszystkich wierszy:(

Wisława Szymborska
Rozmowa z kamieniem

Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Chcę wejść do twego wnętrza,
rozejrzeć się dokoła,
nabrać ciebie jak tchu.

- Odejdź – mówi kamień. -
Jestem szczelnie zamknięty.
Nawet rozbite na częsci
będziemy szczelnie zamknięte.
Nawet starte na piasek
nie wpuścimy nikogo.

Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Przychodzę z ciekawości czystej.
Życie jest dla niej jedyną okazją.
Zamierzam przejść się po twoim pałacu,
a potem jeszcze zwiedzić liść i krople wody.
Niewiele czasu na to wszystko mam.
Moja śmiertelność powinna Cię wzruszyć.

- Jestem z kamienia – mówi kamień –
i z konieczności muszę zachować powagę.
Odejdź stąd.
Nie mam mięśni śmiechu.

Pukam do drzwi kamienia.
- To ja, wpuść mnie.
Słyszałam że są …

Wojciech Wencl: Przez ziemię

Nie ma zbawienia jak tylko przez ziemię
jak szare ziarno młyn na mąkę miele
tak nas rozkłada na cząsteczki woda
rzeka hucząca w podziemnych ogrodach
do wnętrza kuli pcha nas grawitacja
piasek nam z czasem szkielety osacza
a ponad nami wiatr do ziemi chyli
tych którzy jeszcze umrzeć nie zdążyli
kręcą się skaczą wołają do nieba
a ono składa milczący poemat
i czeka aż się przetoczą przez glinę
ich ciała słabe choć takie ruchliwe
patrz: już przyciska je wiatr do podłogi
na rynku burmistrz upada na chodnik
i całe miasto kolana ugina
w szkołach cukierniach kościołach melinach
i nikt nie może reguły tej zmienić:
bydło nas depcze pył wzbija się z klepisk
tłamsi nas dusi urabia horyzont
a dzieci …

Norbert alias Człowiek Gołąb: w nocy cienie są dłuższe

Byłem sam w domu
przed maszyną do pisania
kiedy przyszła śmierć
zapytała
 
„Johnny, dlaczego mi to robisz?”
odparłem- czy my się znamy,
że mówisz mi po imieniu?
„Johnny, mamy czas”
cholera… nie mam czasu dla żywych
dla śmierci
sprawdzę w kalendarzu
do 2064 jestem zajęty
„Johnny, nie bądź taki”
Jaki?
„Kurwa taki oziębły”
nie jestem oziębły
tylko bardzo zajęty
 
„Johnny, na co ci tyle czasu?”
po prostu
muszę napisać choć jeden
dobry wiersz
Źródło: http://poema.pl/publikacja/199709-w-nocy-cienie-sa-dluzsze

Edward Stachura – wybrane

Bezmiar
O godzino której nie znam.
Co zaciska pętle wokół
mej szyi, szal pożądania.
A twe włosy, kłosy zboża
co bym chętnie jadł.
Po oddaniu do młynarza.
I z tej mąki co powstałej,
schrupał ten smaczny wypiek.
Co zastąpi głód jedzenia
Ciebie po kawałku
 
Boska akademia
Tak mnie zabijasz
westalko życia praktycznego
jakbyś mnie ulubiła wyrodnego
i tak mnie budowała ulubieńca
na podobieństwo traw bezradnych
a przecież dla mnie akademia
to są wiatry cztery glorie
ponad inne narzeczone
u wierzchołków świętowanie u madonnit
i przecież dla mnie
niech się tam hanza wypasa praktyczna
i federacje szczurów te hieny
tylko dlaczego tak jest o, bogowie
Jesień
Zanurzać zanurzać się
w ogrody rudej jesieni
i liście kolejno
jakby godziny istnienia
Chodzić od drzewa do drzewa
od bólu i znowu do bólu
cichutko krokiem cierpienia
by …

Anna Grabowska – kilka wierszy

kobiety ulotne
muszą być silne, by nic nie rozumieć na żądanie,
przecież do twarzy im w domu na głowie
i z garbem na plecach.
zakasują rękawy na potrzeby toreb,
pustych lodówek i dzieci.
w workach pod oczami
noszą więcej, niż możesz udźwignąć.
potrafią jak nikt, kolekcjonować
przemilczenia, sińce i blizny.
dożywotnio naznaczone aktami
przebaczania dla bliźnich małżonków.
posiadają łatwość wypruwania żył,
karmione nadzieją, sznurują usta
i chorobliwie wierzą w lepsze jutro.
w trakcie promocji, wyrastają im skrzydła.
dmuchając na gorące, stygną
powoli,
po cichu.
po życiu.
 
honorowi dawcy herezji
stwierdzono nienaturalny przyrost poetów
bezrobotnych, dysponujących czasem
i dostępem do internetu. powszechne ruszenie
wdów i rozwódek rymujących pod wpływem
opadów związanych z przemijaniem.
panie z lubością wpinają w strofy
nieużywane broszki i achy, czarując
seksapilem emeryta z niemiec, tudzież
witolda, …

Andrzej Bursa – wybrane

Sobota
Boże jaki miły wieczór
tyle wódki tyle piwa
a potem plątanina
w kulisach tego raju
między pluszową kotarą
a kuchnią za kratą
czułem jak wyzwalam się
od zbędnego nadmiaru energii
w którą wyposażyła mnie młodość
możliwe
że mógłbym użyć jej inaczej
np. napisać 4 reportaże
o perspektywach rozwoju małych miasteczek
ale
mam w dupie małe miasteczka
mam w dupie małe miasteczka
mam w dupie małe miasteczka
***
Dno piekła
na dnie piekła
ludzie gotują kiszą kapustę
i płodzą dzieci
mówią: piekielnie się zmęczyłem
lub: piekielny dzień miałem wczoraj
mówią: muszę się wyrwać z tego piekła
i obmyślają ucieczkę na inny odcinek
po nowe nieznane przykrości
ostatecznie nikt im nie każe robić tego wszystkiego
a są zbyt doświadczeni
by wierzyć w możliwość przekroczenia kręgu
mogliby jak ci starcy
hodowani dość często w …

Halina Poświatowska – kilka wierszy

H. Poświatowska: Czekałam długo
czekałam długo
wspierałam włosy na ręce
podpórkę robiłam włosom
z moich rąk samotnych z palców
 
usta oszukiwałam pieszczotą
kolorowej szminki
czekajcie – mówiłam ustom -
przyfruną pocałunki
opadną
rojem pszczół w wasze różowe wnętrze
 
i piersi dotykałam ręką
szeptałam w uniesione końce
czekajcie – przyjdzie ten
w którego rąk zagłębieniu
znajdziecie przystań spokojną
 
i nóg strzelistym wieżom
odwróconym w dół
kłamałam – przyjdzie
i drżały – wierząc
 
teraz – rzucam to wszystko
w chłodną taflę lustra
jak w głęboki staw
i odwracam twarz i się śmieję

kiedy umrę kochanie
kiedy umrę kochanie
gdy się ze słońcem rozstanę
i będę długim przedmiotem raczej smutnym
czy mnie wtedy przygarniesz
ramionami ogarniesz
i naprawisz co popsuł los okrutny
często myślę o tobie
często piszę do ciebie
głupie listy – w nich miłość …

Rafał Wojaczek – najlepsze według mnie

Rafał Wojaczek – Umiem być ciszą
Kończę się w twoich oczach
umiem być ciszą
Kończę się w twoim śnie
Ostatnie echo jest ciszą
to miejsce
gdzie kończy się twoje spojrzenie
Sen mnie oślepia, rozjarzona
iskra serca
Kończę się w twoim sercu
Przez sen, przez ciebie
donoszę siebie
do twojej śmierci
14-16 VII 1966
 
Rafał Wojaczek: Chodzę i pytam
Chodzę i pytam: gdzie jest moja szubienica?
W czyim ogrodzie, w jakim lesie rośnie?
Na jakiej miedzy pasie cień kobiecy?
Na którym rynku świąteczną choinką?
 
W jakim pokoju zwiesza się nad stołem
Uprzejma pętla, bym ją szyją przetkał?
Na jakich schodach nareszcie ją spotkam?
Na którym piętrze sznur sobą wyprężę?
 
W której to stronie głowę ku niej skłonię?
W jakiej piwnicy, hałasie czy ciszy?
Na jakim strychu, …

J. Kiczor: Korespondencja

Korespondencja
Kolejny już list wysłany do ciebie,
wraca z adnotacją: adresatka nieznana.
Dlaczego i komu – nieznana?
Istniejesz – wiem to.
Widuję cię w każdym swoim śnie,
w konstelacji gwiazdozbioru Panna,
dostrzegam strojność sukni,
bezradny uśmiech
i czuję zapach bzu
zwieszającego się nad ławkę,
na której czytałaś wiersze
z tomiku „Kubek tajemny” Brylla.
 
Odkładając co jakiś czas książkę
analizowałaś  przeczytane strofy
dzieląc się spostrzeżeniami
z  wiewiórką
czy ciekawską sroką.
 
Wieczorami, ta ławka
była biurem projektowym
naszego dalszego życia
w którym nie było miejsca
na bóle, lęki, frustracje.
 
Do poczty nie można mieć zaufania,
sprawdziłem:
Aleja VII,  kwatera XV, grób Nr 14
Źródło: http://pisarze.pl/poezja/8240–wiersze-tygodnia-jan-stanisaw-kiczor27-10-14.html

Czesław Miłosz: Stan poetycki

Jakby zamiast oczu wprawiono odwróconą lunetę, świat oddala się i wszystko, ludzie, drzewa, ulice, maleje ale nic a nic nie traci na wyrazistości, zgęszcza się.
Miałem dawniej takie chwile podczas pisania wierszy, więc znam dystans, bezinteresowną kontemplację, przybranie na siebie „ja”, które jest „nie-ja”, ale teraz jest tak ciągle i zapytuję siebie co to znaczy, czyżbym wszedł w trwały stan poetycki.
Rzeczy dawniej trudne teraz są łatwe, ale nie czuję silnej potrzeby przekazywania ich na piśmie.
Dopiero teraz jestem zdrów a byłem chory, ponieważ mój czas galopował i udręczał mnie strach przed tym co będzie.
W każdej minucie widowisko świata jest dla mnie na …


  • RSS