Macierzyństwo jak pudełko wierszy

Forrest Gump powiedział: "Życie jest jak pudełko czekoladek". Parafrazując wypowiedź głównego bohatera twierdzę, że macierzyństwo jest jak pudełko wierszy. Nigdy nie wiesz, czy dziś przeczytasz wolny, stroficzny, biały, czy sylabiczny utwór. I czy po jego lekturze będziesz rozmarzona, wściekła, spokojna, czy rozkojarzona? Dzieci potrafią zainspirować i wzruszyć równie mocno, jak lektura literatury pięknej. Mali złodzieje czasu są moim natchnieniem każdego dnia. Choć początkowo trudno było zrozumieć tę cudowną prawdę.

Archiwum kategorii ‘Tak się wszystko zaczęło’

Zeszyt w kratkę był ponadczasowy

Wklejam obrazek dla lepszego przekazu treści, ale nie wiem, czy nie będzie to gestem środkowego palca skierowanym w stronę przepisów o prawie autorskim.
W tle wypowiedzi mogłaby sączyć się jakaś zjadliwa muzyczka, ale – patrz zdanie powyżej.
Chętnie wypowiedziałabym się (zwłaszcza negatywnie) na temat nibypolityków, nibyaktorów, czy innych znanych nibygwiazd warszawskiego nieba, obawiam się jednak ewentualnych spraw sądowych.
Mogłabym nawet zdobyć się na niecenzuralne słowo, wtrącone od czasu do czasu zamiast przecinka (jak to w języku polskim bywa), ale obawiam się, że administratorzy skasują moją skromną stronkę…
No to co mi tak naprawdę wolno?
Zeszyt w kratkę z okresu PRL był lepszy.  Mogłam tam nasmarować, …

Na życie patrzę przez emocje…

 
Kiedy  w końcu „(…) Młodość szalona, młodość przeklęta, przeszła na drugą stronę”   zadumałam się nad moją żałosną egzystencją…
Wnioski były przerażające – autobilans życiowy wskazywał nieomylnie, że jestem jędzą.
I wcale nie było mi z tym dobrze. Ale jak tu jędzą nie być, skoro wokół tyle przeciwności losu, tylu nieżyczliwych ludzi, tyle niesprzyjających okoliczności? Poprzez analizę fragmentów mojego codziennego życia zamierzam znaleźć źródło swojej jędzowatości. I zamienić je w rzekę, albo zasypać kamieniami….
Jestem jędzą, bo w końcu się zbuntowałam. Zainspirowała mnie pewna książka od przyjaciółki o tym, jak nie być w życiu osłem/oślicą. Postanowiłam więc przestać być ofiarą intrygantów, pijaków, pseudokoleżanek, …

Wstęp nie musi być nudny

Czy to rzeczywistość zmusza ludzi do „odczłowieczenia”, czy ludzie zmieniają świat tak bardzo, że egzystencja w nim staje się pasmem udręki…
W czasach, kiedy szczytem marzeń był chiński piórnik i automatyczna strugaczka do kredek, zdarzało mi się zapisywać swoje myśli. Najczęściej w zeszycie do matmy (jakoś nigdy nie było mi tego zeszytu żal). W okresie burzliwej adolescencji pierwotna forma pamiętnika stała się  dla mnie namiastką papierowej przyjaźni…
Dopiero dziś, po wielu latach zaczynam dostrzegać potrzebę kontynuacji swojego „opus magnum”. Poprzednie, jako krępujący dowód dziecięcej infantylności zostało na pewnym etapie mojego duchowego rozwoju zniszczone.
Z powodu ambiwalentnych odczuć w temacie publicznej wiwisekcji zakamarków swojego jestestwa, tymczasowo ograniczę …


  • RSS